wtorek, 12 lipca 2016

Weekend mieszczucha

Wczesnym sobotnim rankiem pakujemy niezbędne rzeczy do wypoczynku nad wodą. Przede wszystkim świetny nastrój i dobre jedzenie. Herbata w termosie na dobrą noc i kawa na dzień dobry. Pełny zestaw piknikowy na całe dwa dni pobytu nad stawem w malowniczym zakątku. Tutaj odpoczywamy od miejskiego zgiełku zarówno w weekendy jak i spontanicznie w tygodniu po pracy. 


 Raptem dwadzieścia minut jazdy samochodem a świat wygląda zupełnie inaczej. Jakby czarodziejska różdżka w mgnieniu oka faktycznie pokazała swoją moc. Inny wschód i zachód słońca niż ten codziennie widziany z okna naszego mieszkania.


Inny smak codziennej kajzerki i grilowanego czosnku do karkówki.  Pieczonych ziemniaków z solą no i tej gorącej herbaty wieczorem pitej z ulubionego i pilnowanego przed stłuczeniem kubka.


Na przydrożnym straganie kupujemy czereśnie dla których to między innymi czekam na lato z utęsknieniem. Podjadamy spoglądając na pływające spławiki po tafli stawu.



Obserwuję  każda porę dnia i przyrodę, która to wraz z upływem czasu nabiera innych, niepowtarzalnych barw. Czekam z niecierpliwością na następny piknik pod moim zaczarowanym drzewem ...


 Pozdrawiam - D.








czwartek, 9 czerwca 2016

Ziołowy ogródek - podejście drugie

Piękna pogoda. Lato stoi tuż za progiem wraz z pełnym koszykiem truskawek i brzęczącymi muchami. Zapewniające obfitą paletę barw, zapachów i smaków. Letnia kuchnia zawsze kojarzyła mi się ze świeżymi owocami, warzywami i ... ziołami. No i jak z tym pierwszym i drugim problemu nigdy nie było, to z tym trzecim zawsze. Zapach i smak świeżych ziół wiosną czy latem zawsze był moim marzeniem. Niestety moja dotychczasowa zabawa w ogrodnika w temacie hodowli choćby bazylii kończyła się niepowodzeniem. No tak, brak ogrodu jest wszystkiemu winien !!!



Postanowiłam spróbować raz jeszcze, lecz bardziej "pochylić" się nad tematem. Kupiłam sadzonki ziół u ogrodnika : bazylię tradycyjną i drobnolistną, miętę cytrynową, melisę, tymianek i rozmaryn. Zaopatrzyłam się także w ziemię odpowiednią do ziół, czyli tzw. pulchną i drenaż na spody doniczek.



Kupiłam nawóz naturalny z dżdżownic :/ i zrobiłam wyciąg z pokrzyw do codziennego stosowania. Pomogło! Moje zioła stoją na kuchennym parapecie już dwa tygodnie. Delikatnie przycinam też czubki roślin i nie dopuszczam do ich zakwitnięcia.
Dla podkreślenia sympatii do letniej, pachnącej ziołami kuchni zaopatrzyłam moje młynki w mieszankę z soli morskiej, czosnku i bazylii oraz w tymianek. 



Niebawem podejście trzecie, czyli powiększenie mojego ogródka o bazylię cynamonową, cytrynową, szałwię i oregano.


 Pozdrawiam serdecznie - D.



niedziela, 22 maja 2016

Grafitowa lampa


 Wraz z nadejściem pięknej pogody po dosyć deszczowym tygodniu, nadeszła też wena na zrobienie nowej lampy.



 Pierwotny plan był był zupełnie inny, gdyż zamówiłam kamienie w kolorystyce beżu, ale niestety zabrakło jednej paczki. Tak więc na półce stanęła prawie 50 - cio centymetrowa lampa z grafitowych otoczaków. 


Myślę, że do czarno-białych zdjęć, i poduszek z nowej kolekcji H&M Home będzie się fajnie prezentować na komodzie - jako kontrast do beżowych mebli.


Kolejny raz stwierdzam, że prace ręczne to najlepszy wypoczynek dla umysłu :)
Pozdrawiam serdecznie-D.


PS. Mniejsza wersja lampy z drewnianych patyków w trakcie ...  Na więcej niż trzy lampy w pokoju nie mam miejsca. Zależy mi jednak na tym, by odpowiednio doświetlić pomieszczenie.


poniedziałek, 2 maja 2016

Apetyt na kolor


Maj - najpiękniejszy miesiąc w roku jeśli chodzi o eksplozję barw, zapachów i smaków. Podobnie u mnie w domu. Pojawił się wyrazisty kolor w postaci pomarańczowych tulipanów i niebieskich niezapominajek.



Powodem zmian dekoracji w pokoju stała się własnoręcznie zrobiona lampa z drewnianych patyków, która wraz z nadejściem wiosny wprowadziła nieco leśny klimat.


 Pozdrawiam serdecznie - D.






poniedziałek, 28 marca 2016

Z najcichszej Wielkiej Nocy




  „Zaledwo zimy minęła pogróżka
            W łagodnym, miękkim i tkliwym powiewie
           W sad nagi wchodzi wiosna, nowicjuszka
          Skromna, co jeszcze o swych czarach, nie wie (…)

        Sad w ascetycznej zadumie śni cichy,
     Nagi jak z cierni wieniec Męki Pańskiej,
         Którą ćwierkaniem głoszą wiosny mnichy,
           Wróble, w szarości swojej franciszkańskiej."
                                                                                                                        Leopold Staff

Wielkanocne rodzinne śniadanie. Niby codzienne a jednak inne. Z tym samym jajkiem co przedwczoraj było składnikiem sernika, a dzisiaj jest tak ważnym dowodem odradzającego się życia.  Z chlebem wcale niepowszednim i na pamiątką ostatniej wieczerzy spożywanym.



Z solą na odstraszenie wszelkiego zła, z wędliną na zdrowie i dostatek no i z chrzanem na wszelką siłę. Wszystko poświęcone w wiklinowym koszyku udekorowanym borowiną i na koniec nakryte białą serwetką. 


U nas jak w wierszu Leopolda Staffa - łagodnie i skromnie. Z naciskiem na symbol życia, które podkreśla przecież wagę tych Świąt.  Na nadzieję i chęć odrodzenia się na nowo. Na wspólnotę naszego domu, w którym pomiędzy radosnymi stokrotkami przeplatają się suche gałązki - jako mój osobisty symbol pokory.



Pozdrawiam - jeszcze świątecznie - D.


piątek, 25 marca 2016

Strefa przedświątecznych przygotowań



Moja strefa przygotowań od progu wita świeżymi kwiatami i wiosennym promieniem słońca. Pachnie rzeżuchą i zieloną borowiną. Korzeń chrzanu podkreśla zapach zbliżających się Świąt.  W lodówce niezliczone ilości kurzych jajek  przypominają o serniku wiedeńskim, co to zawsze w święta podobno najlepiej smakuje. 



Wesoły mazurek kłócący się o miejsce na stole z wielkanocną babą.  Wreszcie długo oczekiwany baran z ciasta i pascha z całonocnym czuwaniem nad odpływem serwatki. Zamknięta lista zakupów!

 
Skrupulatnie zbierane łupiny z cebuli i koniecznie białe skorupki po jajkach. Odkurzony z zeszłorocznych wspomnień koszyk czeka na sobotni załadunek, by siedem darów bożych poświęcić i podzielić między nas z błogosławieństwem.


 Pozdrawiam od kuchni i przedświątecznie - D.