niedziela, 15 stycznia 2017

Narcyzy z cebulek czyli styczniowy mini ogródek

U mnie w domu nadal stoją świąteczne dekoracje. Żywa choinka ma się całkiem dobrze, i już trzeci tydzień pozwala cieszyć oczy migającymi lampkami. Czasami tylko spada kawałek lukru z piernikowych ozdób, które nasz Oskar trąca merdającym ogonem szukając nie wiedzieć czego pod drzewkiem. 



Styczeń. Nastrój świąteczno-zimowy trwa.... Chociaż nie mam możliwości zakopać się pod kocem z dobrą książką, bo praca zawodowa nie daje o sobie zapomnieć.  Mimo wszystko szukam jak najprostszych rozwiązań. Umilam niedzielny poranek smażąc naleśniki i spoglądam na piękną zimę za oknem.



Masowo kupuję narcyzy z cebulek i wkładam je do mojej ulubionej drewnianej misy. Stawiam na ławie i codziennie podglądam jak rosną. Klaszczę w dłonie wraz z pojawiającym się kwiatem. W kolejce czekają białe hiacynty ... 


Pozdrawiam zimowo-D.


poniedziałek, 26 grudnia 2016

Nasze Święta.

Nasze Święta. Z piernikami wiszącymi na kompletnie nie pachnącej choince i z szyszkami wymykającymi się z gałązek w nocnej porze. Z gwiazdą betlejemską wskazującą tą właściwą drogę i z pachnącym siankiem z Pańskiego żłóbka. 




Nasze Święta. Z ulubioną kolędą nuconą pod nosem w kuchni podczas mieszania zupy grzybowej o tym, że Bóg się rodzi i że słowo ciałem się stało.  Z podskubywanym makowcem podczas "Opowieści wigilijnej" - oglądanej jak zawsze w ten magiczny wieczór, powracając tym samym choć na chwilę do domu z dzieciństwa.



Nasze Święta. W trochę leśnym klimacie. Z patykami, korzeniami, kwiatami no i z gałązkami / na szczęście pachnącego /świerka. Z rogaczami w roli głównej i z włochatą poduchą ogrzewająca plecy podczas czytania wreszcie tej książki co dostałam  od Basi. 


Pozdrawiam świątecznie-D.


PS. Nasze Święta wciąż trwają, zaraz oglądamy "Świąteczną gospodę". Makowca już nie ma, ale są pierniki w puszce, które ukryłam przed największymi łasuchami.




czwartek, 15 grudnia 2016

Piernikowe Święta



Gdy rozbrzmiała moja ulubiona kolęda z lutni piernikowego anioła, i renifer tupnął kopytem że już czas wyjąć go z pudełka moja kuchnia stała się małą manufakturą piernikowych łakoci. Na choinkę zdecydowanie twardsze i z dużą ilością korzennej przyprawy, do jedzenia mięciutkie, rozpływające się w ustach nadziewane powidłami śliwkowymi i aromatyczne pierniczki ze skórką pomarańczową. 

 


Gwiazdki, choinki, domki, dzwonki,aniołki, wiewiórki no i ten niecierpliwy renifer, który jakoś dziwnie zawsze urywa się ze sznurka z choinkowej gałązki. Każdego dnia /a raczej nocy/ przybywa piernikowych łakoci polanych słodkim lukrem. Starannie dekorowanych by jak zwykle było wyjątkowo.

Piernikowe Święta z własnoręcznie zrobionym domkiem od A do Z, przyprószonym lukrowym śniegiem, którego za oknem wciąż brak.
  

Pozdrawiam serdecznie - D.

czwartek, 8 września 2016

Pójść za ciosem - czyli torebki na przyprawy.


 Jak wyglądają wasze pojemniki na przyprawy?  Bo mój beznadziejnie... Zwykłe plastikowe pudełko zawierające różnorakie, porozrywane torebki z przyprawami, i rozsypana ich zawartość też gdzieś by się znalazła. Idąc za ciosem - jak w tytule posta - oprócz torebek na suszone grzyby zrobiłam podobne na przyprawy i suszone zioła.



Kilka papierowych torebek w kolorze białym i brązowym oraz parę sztuk przezroczystych. Do tego wydrukowane etykietki i klamerki zaciskowe. Niewielkim kosztem można zamienić swoja kuchnię a już na pewno plastikowy pojemnik na coś estetycznego i ładnie wyglądającego.

 

Większą ilość przypraw kupiłam na wagę w sklepie internetowym - może wreszcie nie będzie wiecznie brakować majeranku i pieprzu! 



Te podstawowe i najczęściej używane mam pod ręką na kuchennym blacie.



Pozdrawiam znowu z kuchni (bo tu mnie najwięcej) - D.



poniedziałek, 5 września 2016

Sezon grzybowy już otwarty

Najlepiej żeby trochę popadało a później sporo słońca. I nieprawda, że od nowiu do pełni księżyca rośnie najwięcej grzybów. Niezależnie od układu planet a jedynie od czynników atmosferycznych i leśnego podłoża są lub ich nie ma. Zgodnie z naturą las rządzi się własnymi prawami. Grzyby rosną jednak w symbiozie z konkretnymi gatunkami drzew: np w okolicach dębu, świerka i sosny spotkamy borowika szlachetnego, maślaki i rydze lubią towarzystwo sosny i modrzewia, koźlarze rosną pod brzozą i grabem a podgrzybki pod świerkiem



Sezon grzybowy u nas już otwarty. Wczesna pobudka, kilka godzin w lesie i można się cieszyć całkiem sporymi koszykami tych leśnych skarbów. Selekcja i czyszczenie do późnego wieczora i wreszcie błogi sen w akompaniamencie szumu piekarnika pracującego kilka godzin w temperaturze 50 - ciu stopni.



Następnie susz wędruje do puszek lub papierowych torebek, by później cieszyć smakiem grzybowych potraw.  W tym roku specjalnie na tę okazję zrobiłam papierowe torebki z etykietami gatunków zebranych grzybów. Duże, małe i średnie - w zależności od zebranej ilości. Tak więc w mojej małej spiżarni w papierowych torebkach wraz z listkiem laurowym zagościły podgrzybki, borowiki i kozaki.


Nie mogę się już doczekać następnej wyprawy. Może uda się nam pojechać w najbliższą sobotę ... ?



Pozdrawiam z mojej kuchni - D.

wtorek, 12 lipca 2016

Weekend mieszczucha

Wczesnym sobotnim rankiem pakujemy niezbędne rzeczy do wypoczynku nad wodą. Przede wszystkim świetny nastrój i dobre jedzenie. Herbata w termosie na dobrą noc i kawa na dzień dobry. Pełny zestaw piknikowy na całe dwa dni pobytu nad stawem w malowniczym zakątku. Tutaj odpoczywamy od miejskiego zgiełku zarówno w weekendy jak i spontanicznie w tygodniu po pracy. 


 Raptem dwadzieścia minut jazdy samochodem a świat wygląda zupełnie inaczej. Jakby czarodziejska różdżka w mgnieniu oka faktycznie pokazała swoją moc. Inny wschód i zachód słońca niż ten codziennie widziany z okna naszego mieszkania.


Inny smak codziennej kajzerki i grilowanego czosnku do karkówki.  Pieczonych ziemniaków z solą no i tej gorącej herbaty wieczorem pitej z ulubionego i pilnowanego przed stłuczeniem kubka.


Na przydrożnym straganie kupujemy czereśnie dla których to między innymi czekam na lato z utęsknieniem. Podjadamy spoglądając na pływające spławiki po tafli stawu.



Obserwuję  każda porę dnia i przyrodę, która to wraz z upływem czasu nabiera innych, niepowtarzalnych barw. Czekam z niecierpliwością na następny piknik pod moim zaczarowanym drzewem ...


 Pozdrawiam - D.